Dzień zaczynam trochę późno, spacerem z psem. Przed dziewiątą jestem z powrotem. Kawa, sprawdzanie poczty, facebooka, rundka w jednej z internetowych gier. * Postanowiłem, że dzisiaj dzień czytania. Nieinstrumentalnego, niezwiązanego z obecnymi projektami. Najpierw jednak piszę notkę na bloga , co zajmuje ponad godzinę. Jest 11 gdy z druga kawą siadam do czytania. * Czytam Granice kontroli . Wciąż się rozpraszam. Net. Kawa. Papieros. Papieros. Net. Może to przez pogodę. Jest pochmurnie, deszczowo. Może dlatego, że zastanawiam się po co to czytam. To książka o kontroli, o władzy, a tym się jaram jak ksiądz ministrantami. Mimo to ciągle gubię wątek. * Wrzucam cytat na fejsa: "Często zdarzało mu się zajmować zdecydowanie odmienne stanowisko w przypadku tej samej kwestii"(Nahirny, 2018, s. 29) i kolejny: "Możliwe, że także jemu własna myśl wymknęła się spod kontroli." ( Nahirny, 2018, s. 29) – brak reakcji. A mnie to bawi. I ta wiara w aut...
reality show o akademickim życiu - z założenia nieudany eksperyment rejestracji życia człowieka z prowincjonalnego uniwersytetu