Przejdź do głównej zawartości

Pochwała kolektywnej autoetnografii



 Trzeci tekst z serii kolektywnego pisania autoetnografii właśnie się ukazał. Można go przeczytać tutaj.

To miał być pierwszy i jedyny tekst naszego zespołu. Projekt jednak ewoluował i w trakcie pojawiły się dwa inne artykuły. To tyle jeżeli chodzi o produkty.

Sama praca z zespołem była dla mnie transformującym doświadczeniem. W ramach naszych badań rozkwitało to, co można uznać za uniwersytet – nie ten realny, ale ten wymarzony, z mitów i snów.  Pisaliśmy by się stawać, jako wielość i rodzaj zrzeszenia – zmowy przeciwko maszynom kopiującym i administracyjnym.

Nie zawsze było to „łatwe” doświadczanie i stawanie się – tak jak wszelkie studiowanie, kolektywne, horyzontalne uczenie się – osiadaliśmy na mieliznach, gubiliśmy się i siebie nawzajem. No, to była przygoda. Tęsknie za takim pisaniem.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Tej, dej.

Po nieudanych próbach poszukiwania funduszy na wydanie książki, którą stworzyli studenci w ramach edukacyjnego projektu, postanowiliśmy poszukać wsparcia bezpośrednio u ludu. tutaj link do zrzutki Dzięki za wszelkie wsparcie! Hej! Kto czytał książkę Nekrofilna produkcja akademicka , ten wie, że był pewien projekt ze studentkami i studentami. Próbujemy wydać to, co zostało wtedy stworzone. Od kilku lat. Teraz szukamy finansowania w sposób społeczny. Wiadomo, z perspektywy nowego myślenia o nauce, taka publikacja nie ma znaczenia. Dla mnie jest to ciekawy dokument. Nie ingerowałem w pojawiające się głosy. Jeszcze, co ciekawsze, niektóre autorki są dzisiaj "poważnymi" autoetnografkami publikującymi w tak zwanych topowych czasopismach. A wszystko, również moja przygoda z AE, zaczęła się od tego projektu. Edit: pojawił się wpis dotyczący naszej zrzutki: http://sliwerski-pedagog.blogspot.com/2019/06/jak-sobie-uzbierasz-to-wydasz.html tutaj zamieszczam komentarz: ...

Spłaszczenie listy czasopism nie jest rozwiązaniem

  Media donoszą: u pewnej osoby urywają się telefony. Trwają rozmowy, które przenoszą się na zmiany punktacji czasopism. Pozornie obiektywne kryteria hierarchizacji czasopism odchodzą w zapomnienie. Scopus czy Web of Science nie znają numeru telefonu do tego, kto decyzje podejmuje. I jak przystało na suwerena - swoją wolę czyni prawem. Akt władzy, czyniony w świetle, bez poczucia wstydu, sprawił, że mówienie o punktach wydaje się dzisiaj pozbawione sensu. Obrońcy hierarchii opartej na obiektywnych wskaźnikach piszą listy protestacyjne. Suweren nie rozumie o co chodzi - nie musi. Kto mu zabroni.

Obserwatorzy

Top Lista Najlepsze blogi

Najlepsze Blogi
zBLOGowani.pl
Konkurs blogów pisanych sercem